WydarzeniaWydarzenia

Nad jeziorem, w miejscu wynioślejszym

Jest w mieście Mogilnie prastare benedyktyńskie opactwo. Właściwie pobenedyktyńskie, bo od czasu pruskiej kasaty, która w połowie XIX wieku unicestwiła życie monastyczne w tej części Polski, benedyktyni bywają tam tylko gośćmi. Kościół opacki nosi imię św. Jana Apostoła, a dzień 27 grudnia jest jego świętem patronalnym. Tym razem uroczystość odpustu została połączona z innym ważnym dla miejscowej parafii wydarzeniem – pożegnaniem wieloletniego proboszcza, a zarazem kustosza klasztoru ks. kan. Andrzeja Panasiuka. Wraz z jego odejściem rozpoczyna się nowy etap historii tego wyjątkowego miejsca, bowiem duchową i materialną opiekę nad nim przejmuje Zakon Braci Mniejszych Kapucynów, którzy podejmą swoje obowiązki od Nowego Roku.

Życzenia świąteczne

Życzenia świąteczne naszego Przeora.

Doroczne przed-adwentowe

Tydzień poprzedzający Adwent przeznaczyliśmy, zgodnie z przyjętym zwyczajem, na zakonne rekolekcje. Dobiegły końca w ubiegły piątek po południu. W tym roku poprowadził je dla lubińskiej wspólnoty ksiądz profesor Edward Staniek. Serdecznie mu dziękujemy za przyjęcie naszej prośby i zaproszenia.

Oblaci w Lubiniu

Oblaci w Lubiniu mają nowego prefekta, czyli – bardziej standardowo – opiekuna. Nazywa się brat Mateusz Chodacki i jest właścicielem skrzynki pocztowej z następującym adresem: mateusz@benedyktyni.net.
Od marca 2011 do listopada 2013 funkcję prefekta oblatów pełnił ojciec Florian Mazela. Składamy mu serdeczne podziękowanie za blisko trzyletnią posługę.

Oblaci w Tyńcu

W dniach 15-17 listopada odbył się III Krajowy Zjazd Oblatów Benedyktyńskich z udziałem skromnej reprezentacji oblatów naszego klasztoru.
Relacja z tego wydarzenia na stronie opactwa w Tyńcu:
tyniec.benedyktyni.pl/refleksje-po-zjezdzie-oblatow-benedyktynskich.

India

Zanim przejdziemy do właściwego tematu, kilka informacji wprowadzających:
1. Klasztory benedyktyńskie na całym świecie łączą się w formalne grupy zwane kongregacjami.
2. Opactwo w Lubiniu należy do Kongregacji Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, stowarzyszającej ponad trzydzieści domów zakonnych na pięciu kontynentach: w Afryce, Azji, obu Amerykach i Europie.
3. Na czele Kongregacji stoi Opat Prezes, wybierany na 8-letnią kadencję przez przedstawicieli wszystkich klasztorów obradujących w ramach tzw. Kapituły Generalnej. W pełnieniu obowiązków wspiera go 5-osobowa Rada.
4. Do zadań Prezesa należy m.in. przeprowadzanie wizytacji kanonicznych w klasztorach Kongregacji. Niekiedy towarzyszy mu w tym jeden z członków Rady.
5. Obecnie funkcję Prezesa pełni o. Ansgar Schmitt z opactwa w Trewirze, w zachodnich Niemczech. Od jesieni ubiegłego roku w skład Rady wchodzi lubiński podprzeor o. Maksymilian Nawara.
 
A teraz do rzeczy. Szykuje nam się przedłużona, trzymiesięczna nieobecność Podprzeora. Od końca listopada do lutego przyszłego roku będzie towarzyszył Opatowi Prezesowi w wizytacji klasztorów w Indiach. Wyjazd ma też drugi, a jakże, nieformalny cel: kontynuowanie rozpoczętych studiów nad pismami św. Efrema Syryjczyka, starożytnego teologa-poety, jednego z orientalnych Ojców Kościoła.
Odwiedzenie wszystkich indyjskich klasztorów Kongregacji nie jest takim łatwym zadaniem – Opactwo św. Tomasza w Kappadu w stanie Kerala prężnie się rozwija i powołało do istnienia kilka nowych placówek, tzn. zależnych od niego małych domów zakonnych. W samym Kappadu nasi bracia prowadzą internat dla ponad stu chłopców, zajmują się hodowlą bydła (w dużych ilościach) oraz ryb, uprawą kukurydzy i bananów. Mówią językiem malayalam, sprawują liturgię w rycie syro-malabarskim i noszą tradycyjne hinduskie stroje. Wszystko to ogranicza ich zewnętrzne podobieństwo do mnichów w Europie. Są to jednak najprawdziwsi benedyktyni, w dodatku ich młode wspólnoty zachwycają żywotnością i budzą na zmęczonym starym kontynencie – co tu kryć – odrobinę zazdrości.
Można też znaleźć w Indiach klasztory obrządku rzymskiego, a wśród nich Asirvanam w Bangalore w stanie Karnataka, który będą musieli odwiedzić wizytujący. Ten, dla odmiany, jest całkiem podobny do zachodnich.
Wyjazd niedługo, za dwa tygodnie – kto ma ważną sprawę do załatwienia z Podprzeorem, niech się spieszy, bo potem trzeba go będzie szukać na drugiej półkuli. To jest bardzo daleko.
A teraz odwiedźcie malownicze opactwo w Kappadu:
www.benedictineskappadu.com
 

Zanim przejdziemy do właściwego tematu, kilka informacji wprowadzających:
1. Klasztory benedyktyńskie na całym świecie łączą się w formalne grupy zwane kongregacjami.
2. Opactwo w Lubiniu należy do Kongregacji Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, stowarzyszającej ponad trzydzieści domów zakonnych na pięciu kontynentach: w Afryce, Azji, obu Amerykach i Europie.
3. Na czele Kongregacji stoi Opat Prezes, wybierany na 8-letnią kadencję przez przedstawicieli wszystkich klasztorów obradujących w ramach tzw. Kapituły Generalnej. W pełnieniu obowiązków wspiera go 5-osobowa Rada.
4. Do zadań Prezesa należy m.in. przeprowadzanie wizytacji kanonicznych w klasztorach Kongregacji. Niekiedy towarzyszy mu w tym jeden z członków Rady.
5. Obecnie funkcję Prezesa pełni o. Ansgar Schmitt z opactwa w Trewirze, w zachodnich Niemczech. Od jesieni ubiegłego roku w skład Rady wchodzi lubiński podprzeor o. Maksymilian Nawara.

Nie każdy słyszał

Nie każdy słyszał o świętym Leonardzie, chociaż były czasy, i to długie, kiedy należał on do najpopularniejszych, jeśli można tak powiedzieć, świętych. W średniowieczu jego sanktuarium było czwartym w świecie miejscem pielgrzymkowym po Jerozolimie, Rzymie i Santiago de Compostela. W Europie był patronem setek, a w Polsce kilkudziesięciu kościołów i kaplic, w tym także krypty w katedrze na Wawelu, miejsca pochówku królów. Dzisiaj właściwie o nim nie słychać. Wyszło też z użycia samo imię – prawie nie ma wśród nas Leonardów.

<--break->
W Lubiniu odwrotnie: słyszy się o nim co i rusz. Francuski, a właściwie frankoński święty jest tutaj nieusuwalnym punktem duchowego krajobrazu. Materialnego zresztą też. Przez 600 lat, do połowy XIX wieku patronował parafii. Do dzisiaj jego imię nosi były kościół parafialny, romańska perełka z XIII stulecia, wzniesiony w sąsiedztwie klasztoru, po drugiej stronie drogi. Od prawie dwóch wieków istnieje też w parafii Bractwo św. Leonarda. 6-go listopada obchodziliśmy jego wspomnienie, a w niedzielę 10-go – święto patronalne zabytkowego kościoła.
Wymienia się bodaj ośmiu świętych i błogosławionych o tym imieniu, a wśród nich trzech pustelników, więc trzeba uważać, żeby się nie pomylić. Nasz święty to Leonard z Limoges zwany też Leonardem z Noblac. Urodził się około roku 466 w Limoges, w ówczesnej Galii a dzisiejszej Francji – był więc współczesnym św. Benedykta, starszym od niego o kilkanaście lat, i przeżył go jeszcze o kilka, umierając prawdopodobnie w 559. Wiadomo, że pochodził ze znakomitej rodziny zaprzyjaźnionej z królem Franków Chlodwigiem. Dzięki temu mógł się kształcić w Reims pod okiem świętego biskupa Remigiusza, a potem zostać dworzaninem i rycerzem królewskim. Podobno dopiero wtedy, około trzydziestego roku życia, przyjął chrzest.
Musiał jednak nosić w sobie jeszcze inne pragnienia, skoro rezygnując z dworskiego życia wstąpił do klasztoru w Micy pod Orleanem, a następnie w poszukiwaniu głębszej samotności wycofał się do pustelni koło rodzinnego Limoges. Podzielił tam zresztą paradoksalny los innych świętych samotników, których sposób życia przyciągał wielu potrzebujących oparcia i rady. Od Chlodwiga, który był jego chrzestnym ojcem, miał otrzymać przywilej odwiedzania więźniów i przyczyniać się do uwalniania tych, których uznał za godnych. Prawda to czy legenda? W każdym razie, w ten czy inny sposób, przylgnęło do niego miano opiekuna uwięzionych. Z uczniów, którzy się do niego przyłączyli, powstała wspólnota, zbudowano klasztor w Noblac. Śmierć Leonarda nie zatrzymała napływu pielgrzymów, ale go wzmogła. Przychodzili już nie do celi pobożnego mnicha, ale do grobu świętego. Kult szybko się rozkrzewił.
Wielowiekowa popularność zapewniła mu hojny przydział obowiązków i uczyniła jednym z bardzo pracowitych świętych. Był patronem chłopów, ślusarzy, kowali, położnic, więźniów, opiekunem bydła, koni i rzemiosła, jego wstawiennictwu polecano zagrożonych napadem lub kradzieżą, chorych, także psychicznie, a w czasach wypraw krzyżowych – jeńców wojennych.
Jego kult rozpowszechniali zwłaszcza cystersi. W związku z tym zapewne bywa przedstawiany w cysterskim habicie. Na innych znowu obrazach występuje jako benedyktyn, niekiedy biskup – nie był oczywiście ani jednym, ani drugim, ani trzecim (ponoć na dworze Chlodwiga snuto plany uczynienia go biskupem, ale mnich się na to nie zgodził). Bogactwo ikonografii św. Leonarda odpowiada jego popularności. Był przedstawiany jako rycerz, pustelnik, opat, diakon, biskup. Jego atrybuty to łańcuch, skruszone kajdany, postać więźnia, czasem pastorał, księga, krzyż, kij pasterski, chorągiew, a także krowa, koń i kwiat w ustach.
I ostatnia, lecz nie najmniej ważna sprawa. Lubińskie Bractwo św. Leonarda obchodzi w tym roku swoje 190-te urodziny. Wszystkim, którzy tworzyli je w przeszłości i tworzą dzisiaj dziękujemy za obecność i zaangażowanie, gratulujemy wierności i życzymy, aby kończące się drugie stulecie działalności nie było ostatnim.
Informacje o Bractwie: http://www.benedyktyni.net/parafialna/bractwo.htm

Konferencja Wyższych Przełożonych

Konferencja Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, a więc generałowie, opaci, prowincjałowie, inspektorzy i wizytatorzy – wybrali nowy zarząd, tzw. konsultę, na trzyletnią kadencję. Przewodniczącym został redemptorysta o. Janusz Sok, zastępcą  – ks. Paweł Naumowicz, marianin, a członkami zarządu: salezjanin ks. Dariusz Bartocha, franciszkanin o. Antonin K. Brząkalik, benedyktyn br. Izaak Rafał Kapała, zmartwychwstaniec ks. Wiesław Śpiewak, jezuita o. Tomasz Kot, michalita ks. Kazimierz Radzik oraz cysters o. Piotr Chojnacki.

Warsztaty fotograficzne

W Opactwie benedyktynów w Lubiniu odbyły się trzydniowe warsztaty fotograficzne zorganizowane przez Stowarzyszenie Qltura w Lesznie. Prowadził je dziennikarz i fotografik Andrzej Przewoźny. W zajęciach uczestniczyło 12 osób z całej Polski. Wzięły udział w praktycznych zajęciach plenerowych, fotografowaniu wnętrz klasztoru oraz wykładach teoretycznych.

Dobry rok

Wczesna jesień to jeszcze nie czas na podsumowania, ale z każdym mijającym tygodniem zapewne coraz częściej będziemy spoglądać wstecz pytając, jaki był ten rok. Wiemy już na pewno, że nie zabrakło w nim tych ważnych momentów, kiedy mogliśmy niejako na własne oczy widzieć, jak lubińska wspólnota rozwija się i umacnia.