Jubileusz XXV-lecia złożenia ślubów br. Izaaka Kapały OSBJubileusz XXV-lecia złożenia ślubów br. Izaaka Kapały OSB

Niedziela 24 marca 2019 r. była dniem świątecznym dla naszej wspólnoty i wszystkich tych, którym bliski jest nasz klasztor. Podczas uroczystej Eucharystii świętowaliśmy jubileusz XXV-lecia złożenia ślubów monastycznych przez br. Izaaka Kapałę OSB, przeora naszego opactwa.

Liturgia celebrowana przez o. opata Maksymiliana Nawarę, prezydenta Benedyktyńskiej Kongregacji Zwiastowania, zgromadziła liczne duchowieństwo, benedyktynów z Polski, Niemiec, Słowacji i Irlandii, zakonników, ponadto rodzinę oraz przyjaciół, oblatów i dobrodziejów naszego opactwa, aby razem dziękować Bogu za życie monastyczne i posługę br. Izaaka, ojca naszej wspólnoty.

Po wygłoszonej homilii o. opata Maksymiliana (której tekst znajduje się niżej), rozpoczął się obrzęd odnowienia ślubów. Gdy zakończył się śpiew hymnu do Ducha Świętego, br. Izaak odczytał z karty profesyjnej rotę, której słowa wyrażały dziękczynienie wobec Boga i chęć dalszego życia ślubami posłuszeństwa, stałości i obyczajów monastycznych według Reguły św. Benedykta. Następnie akt ślubów został podpisany i złożony na ołtarzu, a jubilat zaśpiewał po łacinie werset psalmu 119: Przyjmij mnie, Panie, według Twej obietnicy, a żyć będę. I nie zawiedź nadziei mojej.

Po zakończonej Liturgii odczytano życzenia papieża Franciszka skierowane dla br. Izaaka.

Tekst homilii o. opata Maksymiliana Nawary OSB

Zachwyt połączony z ciekawością poznania — tak mógłbym opisać postawę Mojżesza w stosunku do płonącego krzewu, której opis usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu.

Ale tak też można opisać historię początków wielu lub przynajmniej niektórych powołań do życia zakonnego. To może być najpierw zachwyt zjawiskiem - życie zakonne z habitem i atmosferą, liturgią i swoim spokojnym rytmem, który prowadzi do zachwytu Bogiem, lub odwrotnie — zachwyt Bogiem, który prowadzi do odkrycia nieco dziwnego i tajemniczego życia mnichów, którzy Jemu się poświęcają.

Dokładnie nie wiem jak odbyło się to w sercu Br. Izaaka, ale jestem pewien, że zachwyt i chęć poznania leżały u podstaw jego przyjścia do benedyktynów.

Dynamika jego powołania od samego początku naznaczona jest stanowczością i konsekwentnym parciem do przodu wbrew wielu zewnętrznym przeszkodom. Wielu mu mówiło, że za młody, że benedyktyni to za ciężka droga, że za drobny i przede wszystkim za chudy, aby podołać wymaganiom mniszego życia i pracy, że po prostu nie da rady. A on się zawziął i szedł konsekwentnie, zbliżając się krok po kroku, aby poznać to niezwykłe zjawisko życia w klasztorze.

W tradycji duchowej mówimy o parrhesia - nadprzyrodzonej śmiałości lub stanowczości, która nie wyraża się jedynie w mowie lecz przede wszystkim w życiu. Umożliwia wytrwałe dążenie do osiągnięcia celu i jest siłą na drodze przez trudy. Bo trudów w życiu nam nie brakuje. Tych codziennych, życiowych, i tych osobistych i wspólnotowych. Sporo na tej drodze także rozczarowań i zawodów - współbraćmi, sobą, Kościołem, może też Bogiem. Mądrość polega na „uchwyceniu się” łaski Pana i pójściu za Nim w nieznane — mimo wszystko.

Nie ma co się dziwić, i Mojżesz musiał rozczarować się ludem i powątpiewać w siebie. Parrhesia to ważna cnota w życiu duchowym. Jednak męstwo może być wykorzystane w dwojaki sposób. Można skupić się na sobie i iść po trupach do osiągnięcia własnych celów, nie zważając na nikogo - trudno wtedy mówić o nadprzyrodzonej śmiałości, będąc świadkiem takiego działania. Ale można też

mężnie, pomimo trudów oddać się służbie dla innych, współbraci w konsekwentnym działaniu do dobra innych. Br. Izaaku dziś chcę ci podziękować, że wybrałeś tę drugą drogę działania. Wiem jak bardzo przejmuje Cię troszczenie się o braci. Ile to rozmów odbyliśmy przy małym okrągłym stole w twoim pokoju rozważając co zrobić? Jak pomóc?

Jest jeszcze ciekawość poznania, która Br. Izaakowi jeszcze nie minęła. Często pyta mnie o Ewangelie i każe streszczać sobie głoszone przeze mnie tu i tam konferencje. Nie po to, aby mieć wgląd i kontrole nad tym co głoszę, ale dlatego, ze to go ciekawi. Słucha, bo chce zrozumieć. Na szczęście, wiem, że słucha nie tylko mnie. Ma jeszcze kilku innych, których homilie czy konferencje - najczęściej wieczorami po modlitwach... słucha.

To przedziwne. W każdym powołaniu istnieje niezwykły splot łaski i cech osobowych. A postęp na drodze poszerzania serca w dużej mierze związany jest z podjęciem współpracy, tego co mi dane jako człowiekowi "charakter, talenty, dary, charyzmaty - z łaską Boga, który udziela jej obficie w tej właśnie chwili. To wymaga wrażliwości i umiejętności słuchania i patrzenia. Nie tylko na to, co ziemskie — tu Izaak jest mistrzem, ale także na to co Boże. Wtedy to, co niemożliwe, staje się możliwe. Chyba tak to można zaobserwować po tych 25 latach. Najpierw za młody żeby wstąpić — a jednak został. Później prawie niemożliwe, żeby brat został przeorem - a jednak. Od wznowienia życia benedyktyńskiego w Polsce z początkiem XX wieku nie odnotowano powtórnego wyboru przełożonego na drugą kadencję, aż do br. Izaaka, którego wybraliśmy.

Nie mówię tego wszystkiego by cię chwalić, choć trochę też, ale głównie abyś zobaczył swoje ponad 25 lat w klasztorze jako historię obdarowania. Pan naprawdę cię obdarował. Wszystko, co mamy i kim jesteśmy, mamy od Niego. Kiedy sobie to uświadamiamy wdzięczność przepełnia nasze serca.

Jubileusz to dobra okazja do tego, aby zobaczyć swoje życie jako historię zbawienia, którą Bóg pisze z każdym z nas osobiście. To także droga poznania kim jestem i co otrzymałem. A jeśli naprawdę widzisz kim jesteś, to równocześnie dostrzegasz ogrom tego co otrzymałeś. Nie ma tu chlubienia się i pielęgnowania próżnej chwały a jedynie uwielbienie Boga, który jest i działa. Ja „jestem, który jestem” - to jest moje imię po najdalsze pokolenia. - usłyszeliśmy tę deklarację Bożej wierności w pierwszym czytaniu.

Poznanie siebie i ogromu łask nas zawstydza i skłania do nawrócenia. Wiem, że nie jestem lepszy od innych. Otrzymałem, aby dawać. Dlatego Ojcowie często nas przestrzegali: do końca życia nie ufaj sobie. Co jest innym wyrażeniem przestrogi zawartej w końcowym zdaniu przytoczonego listu św. Pawła do Koryntian: Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.

Jak stanę przed Panem? Mojżesz — mając przed sobą samą Świętość — musiał zdjąć buty. Stanąć boso, oznacza w pokorze rozpoznać swój grzech, swoją nicość i nie puszyć się, że inni są większymi grzesznikami. Stanąć boso na skalistej ziemi, to odczuć boleśnie, co mnie kłuje, kaleczy, uciska, ale też wzmocnić czujność, by nie upaść. Panie daj mi jeszcze jedną szansę: pozostaw mnie na ten rok, okop i obłóż nawozem, bym przyniósł owoc.

Br. Izaaku dziś patrząc wstecz, wraz z Tobą z wdzięcznością dziękujemy Bogu za Twoje 25 lat życia ślubami. Za wszystkie dary Tobie i nam w tym czasie ofiarowane.

Ale też wytężamy siły ku temu co przed nami. I życzę Ci, abyś dalej z nadprzyrodzoną śmiałością stawiał kolejny krok w ciekawym poznawaniu Pana i jego działania i służył braciom. Mam nadzieję jak najdłużej.