Z polskiej gleby 1973Z polskiej gleby 1973

Ks. Władysław Padacz, Z polskiej gleby, Kraków, Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy, 1973, s. 277-280.  

[277]

 

SŁUGA BOŻY BŁAŻEJ BERNARD PĘCHEREK

BENEDYKTYN 1575-1602

 

Błażej urodził się dnia 3 lutego 1575 roku w Wąbrzeźnie na Pomorzu, jako syn mieszczan Pawła Pęcherka i Doroty z d. Sasin. Ojciec jego był kościelnym, a przez pewien czas pełnił urząd burmistrza. Rodzice początkowo posyłali Błażeja na naukę do miejscowej parafialnej szkoły, a gdy miał 12 lat, oddali go na dalsze nauki do kolegium OO. Jezuitów w Poznaniu. Chłopiec od wczesnych lat znany był ze swej pilności w nauce, cichego usposobienia i wielkiej pobożności. Wychowawcy stawiali go młodzieży za wzór nie tylko jako zdolnego ucznia, ale przede wszystkim jako przykład młodzieńczych cnót. W kolegium jezuickim kształcił się Błażej przez 12 lat i pobyt ten dał mu pełną formację duchową i naukową. Czas wolny od zajęć poświęcał ćwiczeniom duchownym, unikał zawsze zbyt światowych i lekkomyślnych kolegów. Jako ubogi student, mieszkał poza murami ówczesnego Poznania i po posiłki chodził do furty OO. Bernardynów. Użebranym chlebem dzielił się ze spotykanymi biedakami.

Podczas swego pobytu w Poznaniu, Błażej miał sposobność zetknąć się z benedyktynami z Lubinia, którzy podobnie jak [278] on studiowali w kolegium jezuickim. Prawdopodobnie na skutek tych kontaktów powziął zamiar wstąpienia do klasztoru w Lubiniu. Dnia 5 stycznia 1599 roku przywdział habit zakonny w Lubiniu i otrzymał imię Bernarda. Odznaczał się ufnym i żywym nabożeństwem do Matki Bożej i oddał się Jej w opiekę na całe życie. Rok nowicjatu wykorzystał Bernard na ćwiczenie się w surowej ascezie zakonnej, chcąc jak najlepiej przygotować się do kapłaństwa. Z pokorą spełniał więc zlecane mu czynności i zajęcia: furtiana, pomocnika kucharza, posługacza. W duchu umartwienia nosił na ciele ostry żelazny pas i włosienicę. Zachowywał surowe posty. Długie godziny trwał na rozmyślaniu.

Dnia 24 II 1600 złożył uroczystą profesję zakonną, a 21 IX 1602 otrzymał w katedrze poznańskiej święcenia kapłańskie. Po przyjęciu święceń kapłańskich Bernard jeszcze gorliwiej starał się o zdobycie pełni cnót chrześcijańskich. Wyróżniał się szczególnie pokorą, skromnością i cierpliwością, przez co niejednokrotnie narażał się na przykre docinki. Nazywano go „świętoszkiem” i „obłudnikiem”. Bernard jednak nigdy nie skarżył się na przeciwników, których raził surowy tryb życia i milczenie. Przeciwnie, jeszcze bardziej pogrążał się w rozważaniu Męki Pańskiej. Nieraz podczas nocy spędzonych przed Naśw. Sakramentem słychać było jego westchnienia i głośne rozmowy z ukochanym Chrystusem.

Przez ostatnie dwa lata życia zlecono Bernardowi urząd mistrza nowicjatu. Było to niezwykłe wyróżnienie ze względu na młody wiek. Opat jednak nie mylił się: widząc ogromną gorliwość młodego zakonnika, jemu właśnie powierzył wychowywanie młodzieży zakonnej. Bernard był mistrzem łagodnym i wyrozumiałym, ale gdy chodziło o wykroczenia przeciwko regule zakonnej, stosował nawet kary cielesne, nakładając najczęściej pokutę biczowania. Następnym obo[279]wiązkiem, który mu powierzono, była troska o karność w zakonie. I ten obowiązek Bernard wypełniał skrupulatnie, wymagając większego posłuszeństwa i milczenia, a gdy widział, że niektórzy zakonnicy zaniedbują się pod tym względem, klękał i błagał Boga o przebaczenie, czym zjednywał najoporniejszych.

Niezwykle surowy tryb życia stał się przyczyną ciężkiej choroby. Młody organizm Bernarda zaczęła toczyć gruźlica. Współbracia namawiali go do leczenia się u lekarza, ale odmówił, wiedząc, że jest już za późno.

Zmarł dnia 2 czerwca 1603 roku. Miał lat 29. Po śmierci ciało świątobliwego zakonnika zostało pochowane w nawie głównej kościoła OO. Benedyktynów w Lubiniu. Cześć zmarłego rozpoczęła się z chwilą zgonu. Zakonnicy podzielili między siebie pozostałe po nim przedmioty, których używał, a wierni przychodzili stale modlić się i stroić grób kwiatami. Opinia o świętości szerzyła się niezwykle szybko zarówno w samym klasztorze jak i wśród miejscowej ludności. Listy pisane przez o. Bernarda przechowywano jako relikwie. Zaczęto pisać życiorysy świątobliwego benedyktyna i układać modlitwy o wstawiennictwo do Boga. Do grobu jego przybywały coraz liczniejsze pielgrzymki, a uschłe kwiaty zbierano i wysyłano poza granice Polski jako relikwie, z zaleceniem, by stosować je w chorobie uciekając się do wstawiennictwa Bernarda.

Oznaki wieloletniego kultu były tak duże, że w 1629 roku ówczesny biskup poznański, Maciej Łubieński, pole­cił zbadanie nadzwyczajnych łask i uzdrowień, dokonanych za przyczyną o. Bernarda. Przesłuchano także licznych żyjących jeszcze świadków. Prace przerwała wojna szwedzka 1655 r., zaraza oraz ucieczka zakonników spowodowana tymi wydarzeniami. W 1794 roku dokonano ekshumacji. Ciało o. Bernarda znaleziono nienaruszone zepsuciem. Zbiorowe pielgrzymki do jego grobu trwały nadal i utrzy[280]mały się aż do 1815 roku, kiedy to położył im kres zakaz rządu pruskiego. Mimo to miejscowa ludność nadal zbierała się na modlitwę przy grobie o. Bernarda, uważając go za świętego. Drugim ośrodkiem kultu o. Bernarda jest jego rodzinne miasto Wąbrzeźno.

Cześć świętego zakonnika trwała również po II wojnie światowej, co spowodowało, że w 1968 roku została powołana komisja historyczna, która zbiera wszelkie dokumenty, odnoszące się do życia, działalności i śmierci sługi Bożego. Po zakończeniu prac przez tę komisję, proces beatyfikacyjny będzie się toczył przewidzianą drogą historyczną, a całość akt zostanie przesłana do Rzymu.

Doczesne szczątki O. Bernarda w 1953 r. przełożono do nowej trumny, którą wmurowano w posadzkę Kościoła, obok grobowca.

sites/default/files/1973_padacz_titlepage.jpg

sites/default/files/1973_padacz_z_polskiej_gleby_277.jpg

sites/default/files/1973_padacz_z_polskiej_gleby_278.jpg

sites/default/files/1973_padacz_z_polskiej_gleby_279.jpg

sites/default/files/1973_padacz_z_polskiej_gleby_280.jpg