Przewodnik Katolicki 1929Przewodnik Katolicki 1929

J. Stańczewski, Przyszli święci polscy. Bernard z Wąbrzeźna, Przewodnik Katolicki, R. 35 (1929), nr 38, s. 557.

 

Przyszli święci polscy. Bernard z Wąbrzeźna.

 

         Niemała jest liczba Polaków i  Polek, których Kościół zaliczył w poczet świętych, wynosząc ich na ołtarze. Liczba ta jednak niknie w porównaniu z zastępem świątobliwych rodaków, którzy jeszcze czekają na to wyniesienie. Wszak Matka Świętych, Polska, wiele wydała dzieci, zasługujących na to miano. Od czasu do czasu słyszy się, że przypomniano w Rzymie sprawę beatyfikacji czy kanonizacji tego czy tamtego rodaka. Rzadkie to jednak wypadki, o większości albowiem głucho.

Tu i ówdzie tylko garść czcicieli osobliwych stara się odgrzebać z pyłu wiekowego zapomnienia świetlane postaci ziomków, zmarłych w świątobliwości.

         Należy do nich postać O. Bernarda z Wąbrzeźna, zakonnika benedyktyńskiego, który zmarł roku 1603 w Lubiniu, a pochowany został z czcią wielką w tamtejszym kościele klasztornym. Ponieważ świętość O. Bernarda była jawna, rychło starano się o beatyfikację. Już dnia 8 lipca 1629 r., czyli trzysta lat temu, odbyły się w klasztorze lubińskim z polecenia władzy biskupiej w Poznaniu wstępne badania nad życiem świątobliwego zakonnika. Podobne badania przeprowadzono w 1645 r. w Wąbrzeźnie na Pomorzu, skąd pochodził O. Bernard.

         Klasztor OO. Benedyktynów w Lubinie skrzętnie zbierał wszelkie dowody świętości swego zakonnika, aby przy danej okazji wysłać z aktami prokuratora odpowiedniego do Rzymu. Niestety, przeszkodziły temu wojny szwedzkie, upadek Polski i zniesienie klasztoru przez Prusaków w roku 1834.

         Powoli zapominano o cudami słynącym grobie lubińskiego zakonnika, do którego ongiś licznie pielgrzymowali rodacy, z dalekich stron królestwa nawet. Dopiero powrót OO. Benedyktynów do ruin starożytnego opactwa w roku 1923 wzbudził ponowne zainteresowanie się sprawą beatyfikacji O. Bernarda.

         Pochodził on z Wąbrzeźna, miasta niegdyś biskupiego, dzisiaj powiatowego na Pomorzu. Urodził się w roku 1575. Na chrzcie świętym otrzymał imię Błażeja. Ojciec jego, Paweł Pęcherek, pełnił urząd kościelnego przy farze wąbrzeskiej, a zarazem dla swej zacności przewodniczył miastu jako burmistrz.

         Snać dobrze wychowywali rodzice małego Błażeja, iż już na ławie szkolnej odznaczał się niezwykłemi cnotami. Do szkół uczęszczał w Poznaniu, gdzie rychło stał się ulubieńcem zasłużonego jezuity, O. Tobolskiego, który przez półtora roku w Wiedniu był nauczycielem św. Staniaława Kostki. Wysoce cnotliwe życie Błażeja zwracała też na niego powszechną uwagę, a miłosierdzie jego dla żebraków, wynagradzane przez Boga cudownemi uzdrowieniami kalek, czyniło go sławnym.

         Postanowił więc uciec od świata i wieść żywot ukryty, oddany jedynie pracy i modlitwie. Z radością przyjął go opat lubiński, którego poprosił o przyjęcie do klasztoru. Stało się to dnia 5 stycznia 1599 r. nie zawiódł Błażej, a po przywdzianiu sukni zakonnej O. Bernard, pokładanych w nim nadziei. Mimo prób ciężkich i doświadczeń, których Bóg nie szczędził słudze swemu, wytrwał w cnotach. Świecił też przykładem klasztorowi całemu. Niestety, umartwienia częste, praca ponad siły i noce spędzane na modlitwach, wycieńczyły jego ciało tak, iż rychło zapadł na zdrowiu.

         Liczył zaledwie 28 lat, gdy go Bóg powołał do siebie, umarł dnia 1 lub 2 czerwca 1603 r. Zaraz po śmierci poczęły się dziać cuda u grobu O. Bernarda. Wierni zasypywali grób kwiatami i samorzutnie zapalali przy nim świece, polecając się wstawiennictwu nowego orędownika niebieskiego.

         Istnieją dokumenty wystawione przez miasto Grodzisk i Śrem w roku 1708 względnie 1739, a potwierdzające częstą i cudowną opiekę, doznaną przez te miasta jak i poszczególnych obywateli ze strony O. Bernarda z Wąbrzeźna. Zwłaszcza Grodzisk zawdzięcza mu sławne swoje piwo.

         Obecnie klasztor lubiński na nowo zbiera wszelkie dowody świętości O. Bernarda, wstawiennictwa jego u Boga, oraz czci u ludu. Obyśmy doczekali się wnet rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego, a przybędzie nam wtenczas jeszcze jeden, uznany przez Kościół, święty polski, który wraz ze św. Kazimierzem i św. Stanisławem Kostką dopełniliby trójcy świętych młodzieńców polskich.

sites/default/files/1929_przewodnik_katolicki.jpg

sites/default/files/1929_przewodnik_katolicki_artykul.jpg